Podobno noworoczne postanowienia są poważnym źródłem stresu. I trudno się dziwić, kiedy po raz piętnasty obiecujesz sobie, że zaczniesz chodzić na siłownię, schudniesz 5 kilo, a pod koniec roku okazuje się, że pies to wszystko lizał, a ty jesteś grubszy/a i zupełnie nie fit. Podstawowy błąd wynika z tego, że odległy cel ma być jednocześnie nagrodą. To tak, jakby obiecać sobie, że przebiegnę maraton, a nagrodą będzie fakt przebiegnięcia maratonu. Co za bzdura! Powinno być: przebiegnę maraton, a w nagrodę kupię sobie idiotycznie drogie buty od Manolo Blahnika. Albo schudnę 6 kilo, a w zamian kupię skórzane spodnie i Harleya.I tak właśnie będzie z tegorocznymi moimi postanowieniami. Wyjdę od nagrody i przejdę do celów. Nagroda jest w moim mniemaniu jedynym elementem, który zachęci mnie do męki realizowania postanowień.
Lista moich nagród dla samej siebie wynika z hedonizmu i wcale się tego nie zamierzam wypierać.
1. Wybiorę sobie gorącą wyspę, na którą będę wraz z rodziną pryskać ilekroć znajdę się w Mordorze polskiej pogody jesienno-zimowej i zanim dzieci zaczną chorować w wyniku tego przygnębiającego badziewia.
2. Punkt związany z poprzednim: Codziennie będę jadła owoce morza i zapijała czerwonym winem (może być ze szczepu Biedronka – pies drapał pochodzenie, jeśli będę je piła w okolicznościach upalnej greckiej wyspy).
3. Będę miała czas na pisanie, czytanie książek oraz kino!
4. Nikt nie zakłóci mi świętej godziny porannego picia kawy.
5. Będę oglądać „Gotowe na wszystko” w porze, kiedy inni ciężko pracują przy swoich biurkach lub udają, że ciężko pracują przy swoich biurkach.
6. Raz w tygodniu wciągnę opakowanie ptasiego mleczka i nie będę mieć wyrzutów sumienia za grosz!
Kiedy już tak sprawnie ustaliłam, co mi się jak psu zupa należy – przejdę do noworocznych postanowień:
1. Będę pracować wyłącznie na rezultat i nie zgodzę się na rozporządzanie moim czasem i wsadzenie mnie za biurko od 9-17. Pracuję z informacją i pracuję w usługach – czy ktoś jest w stanie ocenić jakość mojej pracy po tym ile godzin spędzam w biurze? Na pewno nie!
2. Nie dam sobie wmówić, że powinnam dopasowywać życie osobiste do swojej pracy. W życiu nie słyszałam czegoś równie idiotycznego. Powinnam robić dokładnie na odwrót!
3. Sporządzę sobie codzienny kalendarz zadań i w końcu przestanę robić wiele rzeczy naraz. Multitasking jest do bani.
4. Mój plan dnia codziennie będzie uwzględniał godzinę fizycznej harówy – niech to będzie siłownia, ochotnicze łupanie w kamieniołomach, czy koszenie cudzych ogródków. Mam wyglądać dobrze, żeby czuć się dobrze.
5. Jeśli nie będę miała pracy, to ją sobie stworzę. Bez marudzenia i wykrętów. Choćby to miało być szycie chust dla rezerwistów i sprowadzanie aut z Danii.
6. Jeśli nie stworzę, to otworzę się na pracę tymczasową i inne formy elastycznych kontraktów.
7. Otworzę się na nowe kontakty i będę o nie dbać. To po pierwsze zdrowe, a po drugie umożliwia znalezienie ciekawych wyzwań.
8. Obniżę nieco moje wydatki na przedmioty (z tym będzie psiakość najtrudniej…)
I tak, wychodząc od słonecznej, rajskiej wyspy z filmu „Mamma Mia” i mojego radosnego na niej bytowania, mam szansę, że postanowienia się spełnią. I kiedy wszystkie marudy, które teraz mówią, że elastyczna praca to bzdura, będą odśnieżać swoje samochody i stać na przystankach, żeby zdążyć do pracy na 9 – ja będę popijać (słabego) drinka z palemką na słonecznym tarasie i robić to co oni, tyle że z większym zaangażowaniem. Pracować. Tyle, że flexi.
Czytaj inne wpisy
- Kolejny: » Szranki i konkury – Blog Roku 2010
- Poprzedni: « O roku 2010 w świecie flexi – podsumowanie
Komentarze ( 5 )
[...] Jakoś na początku 2011 postanowiłam spisać swoje postanowienia noworoczne. I zgadnijcie co – udało mi się spełnić co najmniej dwa z nich! Pierwsze to zrzucenie [...]
Na mrozy – pracuj flexi z Tajlandii! « Życie jest elastyczne, twoja praca też może być. Pracuj flexi! dodal ten komentarz lut 06 12 o 3:31 amNie ma nic gorszego, niż wynagrodzenie za godziny. Szczerze życzę spełnienia celu związanego z zarabianiem za efekty
![]()
Kwestia wynagrodzenia za godzinę:) Ale pracując na etacie też możesz pracować na rezultaty. Spójrz na ROWE (results only work environment). Jest etat, jest stała płaca, są jasno definiowane oczekiwania pracodawcy. I nie ma face time i udawania, że się jest w pracy.
Witam w nowym roku – i jak znowu wpis w stylu, który uwielbiam! Cieszę się, że na Ciebie zima nie działa i nic nie stępiało tak, że trzeba by je wecować… I życzę żebyś na przyszły rok miała już nowe postanowienia…
Witaj,
jeszcze parę dni tego badziewia na dworze i możliwe, że sama wsadzę się do zamrażarki i zahibernuję do kwietnia:). Dzięki, że czytasz!

